Kontakt
Tel. +48 883 766 053
wirtualnemediainfo@gmail.com
Skandal w przychodni przy ul. Witkiewicza. Pacjent skarży się na lekceważenie, chaos informacyjny i groźbę wezwania policji. Sprawdź, co się wydarzyło.

Bydgoszcz znowu pokazuje, że problem w służbie zdrowia to nie tylko brak terminów, ale przede wszystkim podejście do pacjenta. Do redakcji trafiła skarga dotycząca Przychodni przy ul. Witkiewicza 1, gdzie – według relacji pacjenta – standard obsługi dawno przestał istnieć. Zamiast pomocy pojawiło się lekceważenie, chaos informacyjny i bezpodstawne groźby wezwania policji
Sprawa nie dotyczy jednego nieporozumienia. Według poszkodowanego to kolejny epizod w serii problemów, które od dłuższego czasu mają tam miejsce.
Cała sytuacja zaczęła się niewinnie – od rozmowy telefonicznej. Pacjent chciał uzyskać informację dlaczego nie została wystawiona recepta od 2 tygodni oraz zgłosić ten problem bezpośrednio Pani kierownik tej placówki. Już na tym etapie pojawił się pierwszy zgrzyt. Pielęgniarka, zamiast rzeczowej komunikacji, miała używać potocznego, nieformalnego języka. Dla jednych drobiazg, dla innych pierwszy sygnał, że coś jest nie tak.
Pacjent otrzymał informację, że Pani kierownik przychodni jest na miejscu i można przyjść osobiście. Postanowił więc pojawić się w placówce. I tu zaczyna się właściwa historia.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że przekazana informacja była nieprawdziwa. Pani kierownik miała pojawić się dopiero po południu. To jednak nie wszystko. Pielęgniarka, która wcześniej rozmawiała z pacjentem przez telefon, widząc go przy okienku, miała demonstracyjnie odejść „na śniadanie”, ignorując jego obecność.
Pacjent został zlekceważony, bez informacji, bez reakcji. Kilka minut czekania w placówce medycznej może wydawać się niczym, ale w kontekście wcześniejszej sytuacji było kolejnym sygnałem braku szacunku do pacjenta.
Gdy pacjentowi w końcu udało się zwrócić na siebie uwagę pani pielęgniarki, emocje były już widoczne. Poszkodowany – jak sam twierdzi – głośno wyraził swoje oburzenie sposobem potraktowania. W odpowiedzi miał usłyszeć groźbę wezwania policji.
Tu sytuacja robi się poważna. Według relacji pacjenta nie było agresji, nie było gróźb, nie było zakłócania pracy placówki. Jedyną zapowiedzią z jego strony było zgłoszenie sprawy kierownictwu oraz do NFZ w Bydgoszczy. W odpowiedzi miał poinformować panią pielęgniarkę, że bezpodstawne wezwanie policji może zakończyć się mandatem.
Zamiast rozmowy pojawiła się próba uciszenia przez straszenie policją.
Najbardziej uderzający w tej historii nie jest jednak sam incydent, ale kontekst. Pacjent twierdzi, że od dwóch tygodni czeka na wystawienie recepty, o którą prosił wcześniej. Do dziś jej nie otrzymał. W tej sprawie interweniował już telefonicznie w centrali w Warszawie. Problem z wystawianiem recept trwa od 2 lat.
Jeśli to prawda, mamy do czynienia nie tylko z problemem komunikacyjnym, ale z realnym zagrożeniem dla zdrowia pacjenta. Bo recepta to nie kartka papieru – to często ciągłość leczenia.

Sprawa nie zakończyła się na rozmowie w przychodni. Skarga została złożona oficjalnie na maila przychodni do Pani kierownik placówki, a jej kopia trafiła do NFZ do Sekcji Skarg i Wniosków w Bydgoszczy.
Pacjent jasno określił swoje oczekiwania. Nie domaga się przeprosin, nie chce medialnego show. Chce jednej rzeczy – wystawienia recept w rozsądnym terminie. Pacjent jest przewlekle chory i lekarstwa które przyjmuje sprawiają, że może normalnie funkcjonować i pracować. Takie sytuacje stresowe bardzo źle wpływają na stan zdrowia pacjenta.
Ta historia nie jest odosobniona. W wielu placówkach pacjent przestaje być pacjentem, a zaczyna być numerem w kolejce. Brak informacji, chaos organizacyjny, ignorowanie ludzi i zamiatanie problemów pod dywan – to obraz, który powtarza się coraz częściej.
Służba zdrowia może mieć braki kadrowe, może mieć problemy systemowe, ale jedno nie powinno się zmieniać – szacunek do człowieka.
Bo pacjent przychodzi po pomoc, nie po konflikt.
Dziś o godzinie 11:00 – dość niespodziewanie – recepty zostały wystawione. Zaledwie 30 minut później pacjent odebrał telefon z przychodni z informacją, że był to „ostatni raz”, kiedy recepta została zamówiona online i że w przyszłości konieczna będzie osobista wizyta w placówce.
Sytuacja budzi zdziwienie, ponieważ przez ponad półtora roku nikt nie widział potrzeby osobistego badania pacjenta, a recepty były wystawiane bez problemu z małymi opóźnieniami ale częstymi. Dopiero po złożeniu skargi nagle pojawiła się „troska o zdrowie” i zmiana zasad. Przypadek? Czy raczej reakcja na niewygodną sytuację?
Zamiast wyciągnąć wnioski i przeprosić za sposób potraktowania pacjenta, pojawiła się próba zaostrzenia warunków leczenia. Pacjent odnosi wrażenie, że nie chodzi tu o procedury medyczne, lecz o pokaz siły i zniechęcenie go do dalszego korzystania z placówki.
Warto w tym miejscu przypomnieć sens przysięgi Hipokratesa, na której opiera się etyka zawodu lekarza:
„Przyjmując z czcią i głęboką wdzięcznością nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
Przyrzekam to uroczyście!”
Lekarz ma pełne prawo chcieć zbadać pacjenta i kontrolować jego stan zdrowia. Problem pojawia się wtedy, gdy decyzje medyczne zaczynają wyglądać jak reakcja na konflikt, a nie rzeczywista potrzeba leczenia.
Cała sytuacja pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czy była to zwykła zmiana procedury, czy próba pokazania pacjentowi „kto tu decyduje”? I najważniejsze – czy tak powinna wyglądać relacja między pacjentem a placówką, której zadaniem jest pomoc, a nie walka o rację? Ale brawo Pani kierownik…
Linki sponsorowane
Sala na wynajem Bailamos
Opieka nad WordPress
Miejsce na Twój link!
Linki sponsorowane
Pamiątka po zwierzaku Bydgoszcz
Usuwanie wirusów WordPress
Miejsce na Twój link!