Kontakt
Tel. +48 883 766 053
wirtualnemediainfo@gmail.com
Brud przy sklepie Biedronka w Bydgoszczy. Butelki leżą drugi dzień przy automacie. Sprawdzamy, kto odpowiada za porządek.

Sytuacja, która nie powinna mieć miejsca w żadnym cywilizowanym mieście, a tym bardziej przy dużej sieci handlowej obsługującej tysiące klientów dziennie. Przy sklepie Biedronka w Bydgoszczy, przy ul. Wyzwolenia 106, od co najmniej dwóch dni zalegają porozrzucane butelki pozostawione w rejonie automatu do zwrotu opakowań.
Nie jest to przypadek sprzed kilku minut ani efekt chwilowego natężenia ruchu. To stan, który utrzymuje się pomimo normalnego funkcjonowania sklepu i obecności personelu.
Problem w tym, że automat formalnie jeszcze nie przyjmuje butelek, ponieważ system kaucyjny w praktyce nie ruszył, mimo że przepisy już obowiązują. Ludzie przynoszą opakowania w dobrej wierze, przekonani, że mogą je oddać – bo słyszą o dbaniu o środowisko, widzą automaty w sklepach i zakładają, że wszystko działa. Na miejscu okazuje się jednak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Efekt? Sfrustrowani klienci zostają z workami pełnymi butelek, których nie mogą zwrócić. Część z nich, zdezorientowana i poirytowana, zostawia opakowania pod sklepem lub w pobliżu automatu. Nie dlatego, że chcą zaśmiecać okolice, ale dlatego, że system, który miał działać, po prostu nie działa.
To kolejny przykład na to, jak teoria rozmija się z praktyką. Na papierze wszystko się zgadza: ekologia, kaucja, odpowiedzialność. Życie jednak – jak zwykle – pokazuje co innego. Bez jasnej informacji, bez gotowości technicznej i bez realnego nadzoru nad porządkiem, dobre hasła kończą się bałaganem pod drzwiami sklepu.
Porozrzucane butelki to nie tylko kwestia estetyki. To również:
Wystarczy pomyśleć o osobach starszych, dzieciach czy osobach z niepełnosprawnościami. Dla nich kilka butelek na chodniku to nie drobiazg, tylko potencjalne niebezpieczeństwo.
Najbardziej niepokojący jest fakt, że przez dwa dni nikt się tym nie zajął. A to już nie jest wina „klientów”, tylko brak bieżącego nadzoru.
Sieci handlowe chętnie mówią o standardach, procedurach i odpowiedzialności społecznej. W praktyce jednak utrzymanie porządku przy sklepie często bywa spychane na dalszy plan.
Trzeba jasno powiedzieć: teren bezpośrednio przylegający do sklepu jest odpowiedzialnością zarządcy. To nie jest przestrzeń „niczyja”. Jeśli odpady leżą dzień, drugi, trzeci – to oznacza problem organizacyjny, a nie incydent.
Nie da się tego wytłumaczyć „brakiem czasu” ani „nadmiarem obowiązków”. Porządek to absolutna podstawa.
Takie obrazki nie przechodzą niezauważone. Ludzie robią zdjęcia, przesyłają je dalej, komentują w internecie. Jedno zdjęcie może bardziej zaszkodzić wizerunkowi niż koszt wielomilionowej kampanii reklamowej, która próbuje przekonać, że „dbamy o otoczenie”.
Bo dbanie o środowisko zaczyna się od sprzątania przed własnymi drzwiami, a nie od haseł marketingowych.
Ten tekst nie jest pisany po to, by kogokolwiek oczerniać. To zwykły, obywatelski sygnał: coś tu nie działa, a sprawa jest banalna do rozwiązania.
Wystarczy:
Tyle i aż tyle.
Jeśli jednak takie sytuacje będą powtarzać się nadal, trudno się dziwić, że mieszkańcy zaczną zgłaszać sprawę do straży miejskiej czy sanepidu. Bo porządek publiczny to nie dobra wola – to obowiązek.
Linki sponsorowane
Sala na wynajem Bailamos
Opieka nad WordPress
Miejsce na Twój link!
Linki sponsorowane
Pamiątka po zwierzaku Bydgoszcz
Usuwanie wirusów WordPress
Miejsce na Twój link!